Mya Thieme jest terapeutką somatyczną na Formenterze i jest precyzyjna co do jednego słowa: prowadzi terapię, a nie „uzdrawianie”. To rozróżnienie jest dla niej ważne i mówi coś o tym, jak starannie pracuje.
Jej metoda zaczyna się od prostej obserwacji na temat zwykłej terapii rozmową: żyje ona wyłącznie w umyśle. Ludzie, mówi, znają siebie tak dobrze, że mogą mówić i mówić, i mówić — i nigdy nie zauważyć, co to wszystko robi ich ciału. Terapia somatyczna zaprasza ciało do rozmowy, łącząc rozmowę z oddechem, dotykiem i pracą z ciałem.
Sesja ma swój kształt. Zaczyna się na siedząco, od poznania się i ustalenia intencji. Potem przechodzi na stół do masażu, gdzie rozmowa trwa dalej, ale już z dotykiem, tak żeby umysł i ciało były zintegrowane, a nie trzymane osobno. Przez cały czas ona wciąż zadaje te same ciche pytania: co przed chwilą powiedziałem i gdzie to czuję? Jak moje ciało na to reaguje?
Część, z której jest najbardziej dumna, przychodzi na końcu. W klasycznej terapii, zauważa, coś się otwiera — a potem godzina się kończy, wsiadasz w autobus do domu i przez tydzień zostajesz z tym bez nikogo. Ona się na to nie zgadza. Każda sesja kończy się okresem cichej integracji, w którym wychodzi z pokoju i pozwala ci odpocząć i połączyć się na nowo z własnym ciałem, zanim się pozbierasz i skończycie razem.
Jasno mówi, na czym to wszystko stoi. Nie na technice — na więzi. „To takie ludzkie. Pozwalam ci być całkowicie sobą, widzę cię w tym, kim jesteś w tej chwili, i podążam za tobą w tym”. Dotyk, podkreśla, jest pozytywnym dodatkiem, nigdy wymogiem; kluczowy ruch to po prostu włączenie ciała.
Mya i jej rodzina gościli nas na Formenterze, a Marek przeszedł pełną sesję jeszcze przed tą rozmową — więc to jeden z niewielu wywiadów, w których znał tę pracę z własnego doświadczenia. Uderzyła go synchronizacja oddechu: przypomniała mu, jak jej powiedział, usypianie syna, gdy ten był niemowlakiem, spowalnianie własnego oddechu, aż oddech Aleksandra zwalniał razem z nim.
„To takie ludzkie. Pozwalam ci być całkowicie sobą — widzę cię w tym, kim jesteś w tej chwili, i podążam za tobą w tym”.
— Mya Thieme, Formentera„W tradycyjnej terapii rozmową dochodzisz do punktu, w którym coś się otwiera, a potem sesja się kończy, wracasz do domu autobusem i przez tydzień zostajesz z tym wszystkim bez nikogo. Staram się tego unikać”.
Mya Thieme · Formentera, sierpień 2024Terapia somatyczna zaprasza ciało do rozmowy.
Mya ThiemeKażdy zna siebie tak dobrze — ale zatrzymaj się na chwilę, odetchnij i poczuj: co to robi mojemu ciału?
Mya ThiemeDotyk jest pozytywnym dodatkiem. Nie jest nawet konieczny. Chodzi o włączenie ciała.
Mya ThiemePo prostu oddychaj i pozwól temu uczuciu być. Przyzwól na nie i nie odpychaj go.
Mya ThiemeZ rozmowy na Formenterze — czym naprawdę jest terapia somatyczna, dlaczego zakończenie ma znaczenie i o ludzkiej więzi, która jest pod spodem.
Jej definicja w jednym zdaniu. Tradycyjna terapia dotyczy tylko umysłu; ona wprowadza też ciało, przez oddech, dotyk i pracę z ciałem obok rozmowy. Nie chodzi o masaż — dotyk jest opcjonalny — tylko o nawyk zauważania w połowie zdania, gdzie uczucie naprawdę ląduje w ciele.
„Co przed chwilą powiedziałem? Gdzie to czuję?”
Formentera · z wywiaduSzczegół, który ją wyróżnia. Zamiast kończyć w chwili, gdy coś się otwiera, wbudowuje na koniec odcinek samotności — ona wychodzi, ty odpoczywasz, łączysz się na nowo ze swoim ciałem — żeby nikt nie wracał do domu z tym, co się właśnie otworzyło. Dopiero potem kończycie razem i ustalacie intencje na tydzień.
„Chwila, w której możesz połączyć się na nowo ze swoim ciałem, bez mojej obecności”.
Formentera · z wywiaduMarek od razu rozpoznał jej pracę z oddechem: tak właśnie usypiał Aleksandra, kiedy ten był niemowlakiem — synchronizował swój oddech z oddechem syna, a potem go spowalniał, żeby dziecko też zwolniło, palec wodzący po dłoni, bajka mruczana półgłosem. Ona pracuje tak samo: oddycha razem z klientem, coraz wolniej, coraz głębiej w ciało.
„Schodzimy coraz głębiej w ciało”.
Formentera · z wywiaduMya pracuje na Formenterze. Obserwuj ją na Instagramie pod adresem @embodiedwithmya.
Wywiad wideo jest w drodze. Nagrane wywiady trafią na stronę po premierze filmu i serialu Live Beyond.
Z rozmowy na Formenterze, sierpień 2024, po tym jak Marek przeszedł pełną sesję somatyczną. Lekko zredagowane dla czytelności.
Mya Thieme„Terapia somatyczna to terapia, która zaprasza do rozmowy także ciało. Zamiast skupiać się wyłącznie na umyśle, jak tradycyjna terapia rozmową, łączę ciało i umysł i koncentruję się na więzi między nimi. Podczas moich sesji łączę oddech, dotyk, pracę z ciałem i tradycyjną terapię rozmową”.
Mya Thieme„W tradycyjnej terapii rozmową każdy zna siebie tak dobrze i mówi, i mówi. Ale żeby zatrzymać się na chwilę, odetchnąć i poczuć — co to robi mojemu ciału? Gdzie to czuję? O tych wszystkich drobnych elementach zapominamy. Dlatego naprawdę zachęcam klientów, żeby zwracali uwagę na ciało, żeby je czuli, żeby je ugruntowali”.
Mya Thieme„Na początku rozmawiamy, poznajemy się i ustalamy intencję. W drugiej części przechodzimy do stołu do masażu i wprowadzamy terapię rozmową do ciała — jest kontakt dotykowy i kontynuujemy rozmowę, więc to tutaj integrujemy umysł i ciało. A na końcu jest okres cichej integracji, w którym wychodzę i zostawiam cię na odpoczynek w samotności. To chwila na ponowne połączenie się ze swoim ciałem bez mojej obecności”.
Mya Thieme„W tradycyjnej terapii rozmową dochodzisz do momentu, w którym czujesz, coś się otwiera, a potem sesja się kończy — wracasz do domu, jedziesz autobusem i zostajesz z tymi wszystkimi uczuciami na tydzień, bez nikogo. Naprawdę staram się tego uniknąć. Daję ci chwilę na pozbieranie się, a potem razem domykamy sesję”.
Mya Thieme„Dla wielu ludzi bycie dotykanym jest naprawdę przerażające — „nie, nie chcę, żebyś tam sięgała”. A wciąż tak wiele można zrobić bez dotyku. Możesz dowiedzieć się bardzo dużo o swoim ciele przez samą rozmowę, już włączając ciało w tę rozmowę. Dotyk jest pozytywnym dodatkiem, ale nie jest nawet konieczny. Chodzi po prostu o włączenie ciała — a tego w większości terapii się po prostu nie robi”.
Marek Piotrowski„Praca z oddechem przypomniała mi usypianie syna, kiedy był niemowlakiem — synchronizowałem swój oddech z jego oddechem, a potem spowalniałem swój, żeby on też zwolnił. Przesuwałem palcem po jego dłoni, mówiłem powoli, bajkę albo po prostu o swoim dniu. Wczuwał się w to i zasypiał. Miałem wrażenie, że używasz tych samych mechanizmów”.
Mya Thieme„Nie robię tego dokładnie z tej strony, ale chodzi o to: proszę cię, żebyś oddychał, będę oddychać razem z tobą, chcę cię zachęcić, żebyś czuł swoje ciało. Kiedy prowadzę sesję, sama też się poruszam — tworzę przepływ w ciele. I dochodzimy do czegoś takiego, że synchronizuję się z twoim oddechem, oddech staje się coraz wolniejszy, a my schodzimy coraz głębiej w ciało”.
Mya Thieme„To jest główna część terapii — to takie ludzkie. To ludzka więź. Pozwalam ci być całkowicie sobą i wspieram to, widzę cię w tym, kim jesteś w tej chwili, i podążam za tobą w tym. Dlatego mówię na sesji: wszystko jest mile widziane. Po prostu oddychaj i pozwól temu uczuciu być. Przyzwól na nie i nie odpychaj go. W tradycyjnej terapii czasem przechodzimy przez rzeczy tak szybko — a chodzi o to, żeby po prostu poczuć emocję i pozwolić jej być w ciele albo nadać jej kształt lub kolor”.
Kolejne fragmenty pełnego wywiadu zostaną tu opublikowane.
Mya Thieme mieści się w dwóch poziomach: Ulepszenia biohackingowe (warstwa emocjonalna i somatyczna) oraz Podstawy długowieczności (nastawienie i więź).
Zobacz wszystkich 100+ ekspertów