Okinawa · niebieska strefa · październik i listopad 2023

Planowaliśmy tydzień. Zostaliśmy miesiąc.

Dwa krańce wyspy OkinawaNanjo na południu, Ogimi na północy
Na plaży niedaleko Ogimi, Okinawa, październik 2023
← Mapa wyprawy

Niebieska strefa na Morzu Wschodniochińskim

Okinawa — wyspa, która nas zatrzymała

Nanjo, na południu

Gdzie zaczął się ten miesiąc

Japonia miała być przystankiem po drodze — Kioto, Tokio, rzut oka na niebieską strefę i dalej. Zostaliśmy miesiąc. Pierwsze dni spędziliśmy w Nanjo, niedaleko stolicy, gdzie Mikiko Kumagai przyjęła nas jako swoich gości i stała się powodem, dla którego cały okinawski etap w ogóle się udał. Opuściła Tokio dwanaście lat wcześniej i nigdy tam nie wróciła.

Aleksander, Marek Piotrowski i ich gospodyni Mikiko Kumagai w Nanjo, Okinawa
Z Mikiko Kumagai w Nanjo.
Mikiko Kumagai w swoim pensjonacie w Nanjo, Okinawa
Mikiko Kumagai. Nanjo, 24 października 2023.

Aleksander przeprowadził z nią wywiad dzień przed naszym wyjazdem na północ i zadał pytanie, na którym zbudowana była cała wyprawa: jaki jest sekret niebieskiej strefy? Jej pierwsza odpowiedź była tą, którą daje każdy, kto tu mieszka.

„Komunikacja to sekret.”

„Yuntaku to… pogawędka. I zawsze yuntaku.”

Mikiko Kumagai

Potem dała drugą odpowiedź i to jest ta, która nigdy nie pojawia się w artykułach.

Mikiko Kumagai

„I religia, i wiara. Ludzie z Okinawy, ich wiara opiera się na animizmie. Więc modlą się do Boga.”

Aleksander

„Są bardzo religijni.”

Mikiko Kumagai

„Na dworze. Przedmiotem modlitwy bywa czasem kamień, a czasem źródło. Więc modlą się w naturze.”

Tej części nikt nie zapisuje

Każda relacja o Okinawie wymienia bataty, gorzki melon, chodzenie i przyjaźnie. Kobieta, która tam mieszka, postawiła wiarę na drugim miejscu własnej listy, zanim w ogóle padło słowo o jedzeniu — i nie wiarę wewnątrz budynku. Kamień. Źródło. Coś, przed czym stoisz, na dworze, w tym samym krajobrazie, w którym uprawiasz warzywa.

Co do słowa, które reszta świata stąd wzięła, była mniej pewna. Zapytana o ikigai — sens życia, który rozsławił Okinawę — roześmiała się i powiedziała, że nie jest pewna. Dziesięć minut później, mówiąc o małym poletku za domem, gdzie uprawia własne warzywa, sama je nazwała.

„Myślę, że to jest jedno z ikigai.”

Mikiko Kumagai

Dwie mniejsze rzeczy zostały z nami. Wioski wyglądają po południu na puste nie dlatego, że nikogo nie ma w domu, ale dlatego, że słońce jest zbyt mocne i ludzie je przeczekują. A na Okinawie nie ma pociągów, więc większość babć wozi wnuki do szkoły — i dlatego trzy pokolenia widują się tu kilka razy w tygodniu, choć nikt tego nie planuje.

Co naprawdę się zmieniło, jej słowami

Aleksander zapytał ją o hara hachi bu, zasadę, którą wszyscy cytują — że mieszkańcy Okinawy przestają jeść przy osiemdziesięciu procentach sytości. Powiedziała, że nie; że ranking spadł; i podała powód.

„Bo jedzą za dużo.”

Potem wyjaśniła, skąd wzięło się to jedzenie. „Okinawa była okupowana przez Stany Zjednoczone. Więc przyszła ich kultura. Więc hamburgery.” Młodzi ludzie, powiedziała, kochają hamburgery i pączki i nie są tacy zdrowi — ale jeśli chodzi o rozmowę, wciąż idą śladem stylu życia starszych.

Tradycja jedzenia się załamała. Tradycja rozmowy nie. To jest uczciwy stan najsłynniejszej niebieskiej strefy na ziemi, od pierwszej osoby, którą zapytaliśmy. I tak pojechaliśmy na północ.

Dżungla i morze widziane znad Nanjo, Okinawa
Nanjo, widok na morze.
Jacht zakotwiczony w zatoce o zachodzie słońca, Nanjo, Okinawa
Zatoka pod koniec dnia.
Wieża ratownika na piasku o zachodzie słońca na plaży na Okinawie
Morze, z piasku.
Aleksander Piotrowski z rowerem nad morzem na Okinawie
Aleksander. Większość tego miesiąca wyglądała właśnie tak.
Rzeka w Ogimi o zachodzie słońca, Okinawa
Rzeka w Ogimi.

Na piasku, na Okinawie

Spacer z Tiną Woods

Tina Woods była w Japonii na konferencji o samodzielnym starzeniu się, a ona i Marek szli plażą, rozmawiając o tym, dlaczego ktokolwiek żyje tu dłużej. Ona pracuje po drugiej stronie tego problemu niż laboratorium — nad rządami, funduszami emerytalnymi i warunkami, które decydują, czy cała populacja może być zdrowa, czy nie.

Tina Woods spacerująca po plaży z Markiem Piotrowskim na Okinawie
Okinawa, październik 2023. Tina Woods i Marek, na piasku.
Marek i Aleksander Piotrowscy z Tiną Woods i sprzętem kamerowym na plaży na Okinawie
My troje i sprzęt.

To, co zauważyła w Japonii, nie było suplementem ani kliniką. To było to, że ten kraj nigdy nie przestał robić rzeczy oczywistych.

„To wszystko to, co mówiła ci babcia, naprawdę. To zdrowy rozsądek, i to jest w sumie przerażające, bo straciliśmy kontakt ze wszystkim, co mówiły nam nasze babcie.”

„Czczą swoich starszych. Bycie starszym jest tam naprawdę uważane za wartość. Mądrość to coś dobrego. W zachodnim świecie mamy ageizm.”

Tina Woods

Ta część, która nie jest winą niczyjej babci

Jej argument jest taki, że sama wiedza o tym niczego nie zmienia. O tym, czy populacja jest zdrowa, decydują warunki, w jakich żyje — jakie jedzenie jest w pobliżu, ile kosztuje, jakie jest powietrze, czy profilaktyka jest w ogóle finansowana.

„Chodzi o demokratyzację dostępu do korzyści z tak zwanej dywidendy długowieczności — a nie tylko dla tych, których na to stać.”

Na północ, na koniec Okinawy

Ogimi

Ogimi leży na samym północnym krańcu Okinawy. Dojazd tam z Nahy zajął większą część dnia i trzy lokalne autobusy. W dniu przyjazdu postawiliśmy kamerę i rozmawialiśmy ze sobą o tym, po co przyjechaliśmy.

„Znamy mniej więcej sekrety ludzi z niebieskich stref, ich tradycje, co jedzą, jak utrzymują ciała w ruchu. Ale co innego usłyszeć to od innych, a całkiem co innego doświadczyć tego samemu. Postanowiliśmy więc przyjechać tu razem, ojciec i syn, i zobaczyć, jak to wygląda.”

Marek
Marek i Aleksander Piotrowscy przed wielkimi literami OKINAWA na plaży
Okinawa, wypisana literami.
Aleksander Piotrowski z plecakiem na przystanku autobusowym w drodze do Ogimi, Okinawa
Ostatni z trzech autobusów. Na drodze do Ogimi.
Marek i Aleksander Piotrowscy przy stole w jadłodajni na Okinawie
Ojciec i syn, przy stole na Okinawie.

Jak się tam dostaliśmy

Przez kobietę w wiejskim sklepie

Nie było żadnego pośrednika ani polecenia. Weszliśmy do miejscowego sklepu, a kobieta za ladą wspomniała, że starsi ludzie z wioski spotykają się w domu kultury. Poszliśmy tam i usiedliśmy z dziewięćdziesięciosiedmioletnią kobietą. W połowie tego pierwszego wywiadu okazało się, jak te dwie osoby są ze sobą związane.

„Jej córka tu jest. Wie pan, ten sklep, w którym pan właśnie był? To jej córka.”

Eiko, tłumacząc

Kobieta, która wysłała nas do domu kultury, była córką Okushimy Kikue. Jej matka dożyła stu ośmiu lat i nigdy nie poszła do lekarza. Większość rodziny dożyła dziewięćdziesiątki. Kikue urodziła się w Ogimi i nigdy nigdzie indziej nie mieszkała, a uczy wioskę tańczyć. Zapytana, co ją trzyma przy życiu, pierwszą rzeczą, którą powiedziała, nie było jedzenie.

„Przede wszystkim nie roztrząsaj spraw. Miej zawsze śmiech, rozmawiaj z przyjaciółkami, naprawdę zrób sobie sama trzy posiłki dziennie i zjedz je, i chodzenie, ruch, sen — mając to jako podstawę, po prostu powtarzam to codziennie.”

Okushima Kikue, dziewięćdziesiąt siedem lat · z japońskiego

Nie pozwól, żeby sprawy siedziały ci w głowie

To pierwsza rzecz, którą powiedziała dziewięćdziesięciosiedmiolatka, gdy zadano jej pytanie, po które wszyscy przyjeżdżają do Ogimi. Nie jedzenie, nie suplement, nie liczba. Sposób noszenia siebie — i padł przed trzema posiłkami, chodzeniem i snem, a nie po nich.

Okushima Kikue rozmawiająca z Markiem Piotrowskim, Eiko tłumaczy, Ogimi, Okinawa
Okushima Kikue, dziewięćdziesiąt siedem lat. Eiko tłumaczy.
Starsi mieszkańcy Ogimi siedzący razem przy stole w wiejskim domu kultury
Dom kultury. Zdjęcia na ścianie przedstawiają ich.
Starszy mieszkaniec Ogimi w wiejskiej sali
Sala, w której spotyka się wioska.

Osoba, dzięki której było to możliwe

Eiko

Eiko nie była tłumaczką ani przewodniczką. Pochodzi z Ogimi, wyjechała z Okinawy do Stanów Zjednoczonych, wykształciła się tam i pracowała jako pielęgniarka, a wróciła do domu po śmierci męża. Usłyszała dwóch cudzoziemców, którzy się męczyli, zaproponowała, że przetłumaczy, i została z nami do końca tygodnia. Potem zaprosiła nas do siebie na śniadanie. Jej powód powrotu mieści się w jednym zdaniu i nie dotyczy jedzenia.

„Mój brat i moja bratowa, jemy tu trzy posiłki dziennie. Jemy razem. Więc nie jem sama.”

Eiko
Eiko z Markiem i Aleksandrem Piotrowskimi u siebie w domu w Ogimi, Okinawa
Śniadanie u Eiko. Zostawiła w Ameryce dom z basenem i pięcioma gatunkami drzew owocowych, żeby nie jeść samotnie.
Marek i Aleksander Piotrowscy z Eiko w domu kultury w Ogimi, Okinawa
Eiko. W domu kultury, ze zdjęciami wioski w tle.
Marek i Aleksander Piotrowscy z Eiko i jej siostrą w Ogimi, Okinawa
Z Eiko i jej siostrą.

Siedemdziesiąt osiem

Taira Tsugo

Urodzony w Ogimi w 1946 roku, najstarszy z siedmiorga, wciąż zasiada w radzie wioski, w siódmej kadencji. Marek zadał mu pytanie, które zadaje każdy artykuł o niebieskich strefach — czy chodzi o dietę, ruch, czy o więzi między ludźmi? Odpowiedział: ludzie. Potem zapytano go, co najbardziej kocha w życiu, i odpowiedział: ludzie. Potem, co powiedziałby siedemnastolatkowi, i odpowiedział: ludzie.

„Myśleć o ludziach to najlepsze. Ludzie są najlepsi. Musi mieć dobrych przyjaciół i rodzinę. To wszystko.”

Taira Tsugo, przez Eiko

I jedno zdanie, które tamtego dnia do nas nie dotarło

Mówiąc o sąsiadach, którzy się sobą opiekują, powiedział po japońsku, że to zostało utracone — 「なくなってしまった」. To była jedyna krytyczna rzecz, jaką ktokolwiek powiedział w Ogimi, i nie przetrwała wtedy w angielskim. Znaleźliśmy ją dwa lata później, kiedy nagranie przetranskrybowano po japońsku.

Niebieska strefa to nie miejsce, w którym nic się nie zmienia. To miejsce, w którym ludzie wciąż próbują.

Za dwadzieścia szósta rano

Kuchnia Emi-san

Emi no Mise — „sklep Emi” — jest w Ogimi i nie można tam po prostu wejść; tylko po umówieniu. Emi-san prowadzi go ze swoim jedynym synem. Budzik zadzwonił o 5:40, a my pojechaliśmy autobusem, żeby popatrzeć, jak gotuje. Najpierw był ogród: prawie wszystko, co gotuje, rośnie kilka kroków od drzwi kuchni — papaja, gorzki melon, aloes, daikon, shiso.

„Mój ogród to ogród pełen chwastów. Nie da się powiedzieć, gdzie kończą się warzywa, a zaczynają chwasty.”

Emi-san
Marek i Aleksander Piotrowscy z Emi-san i jej pomocnicą przed Emi no Mise, Ogimi, Okinawa
Emi-san, jej pomocnica i my dwaj przed sklepem.
Emi-san witająca Marka Piotrowskiego w drzwiach Emi no Mise, Ogimi, Okinawa
Powitanie. Emi no Mise, Ogimi.
Emi-san zbierająca warzywa w swoim ogrodzie w Ogimi, Okinawa
Zbieranie tego, z czego powstanie posiłek.
Emi-san gotująca w kuchni Emi no Mise, Ogimi, Okinawa
Mało oleju, sos sojowy zamiast soli.
Poszatkowana zielona papaja gotująca się na patelni w Emi no Mise, Ogimi, Okinawa
Zielona papaja, poszatkowana — shirishiri.
Potrawy ugotowane w Emi no Mise, Ogimi, Okinawa
Gotowy posiłek.
Emi-san śmiejąca się w swojej kuchni z Markiem Piotrowskim w Emi no Mise, Ogimi, Okinawa
W jej kuchni. Ogimi, październik 2023.

Nie mogła zjeść z nami. Sklep otwiera się o wpół do dwunastej, a ona musiała pracować. Ugotowała cały posiłek, zapakowała go do pojemników i wysłała do domu Eiko, żebyśmy zjedli go tam.

笑味の店

Napisała już książkę, po którą przyjechaliśmy

Cztery miesiące przed naszym przyjazdem Emi-san wydała おばあたちの台所 — Kuchnia babć — zapis codziennych posiłków i sposobu życia starszych kobiet z jej własnej wioski, ich słowami, z dwudziestoma czterema potrawami.

Objechaliśmy świat, żeby zapytać, jak ludzie z Ogimi jedzą i żyją. Ona spędziła lata, zapisując to, a potem ugotowała nam śniadanie.

Zobacz książkę na stronie Emi-san

金城笑子 · Graphic-sha · czerwiec 2023 · 152 strony · ISBN 978-4-7661-3774-3

Miesiąc w niebieskiej strefie Okinawy

Odpowiedzi obok siebie

Wszyscy przyjeżdżają do niebieskiej strefy w poszukiwaniu jedzenia. Jedzenie jest prawdziwe — a prawie nikt tam nie podał go jako odpowiedzi.

Dziewięćdziesiąt siedem

Nie roztrząsaj spraw

Śmiech, przyjaciółki, trzy posiłki ugotowane samemu, chodzenie, sen. W tej kolejności, a pierwsza rzecz to stan umysłu.

Siedemdziesiąt osiem

Ludzie, cztery razy

Cztery różne pytania o długowieczność. Jedna odpowiedź na wszystkie i nigdy nie było nią jedzenie.

Nanjo

Rozmowa i modlitwa na dworze

Mikiko Kumagai dała dwie odpowiedzi. Komunikacja — yuntaku, bez końca. I wiara, do kamienia albo źródła, pod gołym niebem.

Ta, która wróciła do domu

Nie jeść samotnie

Eiko oddała dom z basenem w Ameryce za trzy posiłki dziennie przy stole, przy którym siedzi ktoś jeszcze.

Na plaży

Twoja babcia wiedziała

Tina Woods: przyjaciele, zielenina, sen, ruch, świeże powietrze. Przerażające jest to, że już to wiedzieliśmy i przestaliśmy to robić.

Dwa razy, uczciwie

I to się osuwa

Mikiko mówi, że ranking spadł, bo ludzie jedzą za dużo. Taira Tsugo mówi, że sąsiedzka troska została utracona. Niebieska strefa to nie muzeum.

Dwie osoby, trzynaście tysięcy kilometrów od siebie, powiedziały to samo

Na plaży Tina Woods nazwała cały ten przepis „wszystkim, co mówiła ci babcia”. Kilka dni później, stojąc o szóstej rano w kuchni Emi-san i patrząc, jak gotuje, Marek powiedział, nie zastanawiając się:

„Czuję się jak w kuchni moich dziadków.”

Polak w wiosce na Morzu Wschodniochińskim rozpoznający gotowanie własnej babci. To jest argument całej tej wyprawy i żaden z nich nie próbował go stawiać. Reszta tego miesiąca należy do Live Beyond, filmu i książki.

Zobacz całą wyprawę → Strona Marka