Liz Parrish i Marek w Grand Forest, Bainbridge Island, czerwiec 2024. · Live Beyond

Seria artykułów Live Beyond · 03

Palenie książek na masową skalę. I czeka nas wszystkich.

Liz Parrish wprowadziła do własnego ciała cztery eksperymentalne terapie genowe. Na leśnej ścieżce niedaleko Seattle powiedziała nam, czego boi się najbardziej, i nie jest to śmierć.

Tydzień temu pisałem o tym, że mój syn spędził rok wśród ludzi, którzy próbują wydłużyć ludzkie życie, wrócił do domu, do Warszawy, i nie zdołał poruszyć tych, którzy kochają go najbardziej. Skończyłem na pytaniu, które nosiłem w sobie przez większą część tamtego roku. Jeśli informacja nie porusza ludzi, to co porusza?

Odpowiedź przyszła na leśnej ścieżce, na wyspie niedaleko Seattle, w czerwcu 2024 roku, a drogę wskazywał nam pies.

Las

Liz Parrish prowadziła nas przez Grand Forest na Bainbridge Island, niedaleko swojego domu. Tłumaczyła, że CRISPR, który ludzie uważają za coś nowego i zupełnie innego, to także terapia genowa, wszystko pod tym samym parasolem. A potem wskazała w górę zbocza:

„Więc tutaj, w górę, po prawej, złożyłam prochy dwóch moich kotów.”

„Cmentarz moich kotów. Dwa koty. Ich prochy trafiły tutaj, na górę.”

Nikt nie przystanął.

Powiem szczerze: dla mnie to nie był ten wielki moment. Liczyło się coś cichszego — to, że szliśmy w samym środku jej najbliższego kręgu. Jej las, jej pies, miejsce, w którym spoczywają zwierzęta, które kochała. Tego nie pokazuje się ludziom, których dopiero się poznało.

A my nie byliśmy już wtedy ludźmi, których dopiero co poznała.

Pacjentka zero

Dla tych, którzy jej nie znają: w 2015 roku Liz stała się znana jako pacjentka zero, pierwsza osoba, która poddała się eksperymentalnej terapii genowej wymierzonej w samo starzenie. Wtedy dwa geny: telomeraza i folistatyna. W 2020 roku dwa kolejne: klotho i PGC-1α. Cztery eksperymentalne terapie genowe, we własnym ciele.

Niektórzy nazywają to lekkomyślnością. Ja nazywam to odwagą pionierki i to jest coś, co można powiedzieć o Liz i o nikim innym, kogo spotkałem podczas wyprawy. Błyskotliwych ludzi w świecie długowieczności jest wielu. Na pierwszy ogień idą nieliczni.

Nie jestem w tej sprawie neutralny. Później, podczas tego samego spaceru, kiedy mówiła o łączeniu terapii, powiedziałem to — i jest to na taśmie:

„Nie mogę się doczekać, żeby przyjąć tę terapię, więc kiedy zrobicie to połączenie, zadzwoń do mnie, chcę w tym uczestniczyć.”

Roześmiała się. Mówiłem poważnie.

Ale w jej historii liczy się tu nie terapia genowa. Liczy się to, dlaczego przyszła.

Liz Parrish na Longevity Summit, Dublin, sierpień 2023.
Liz Parrish na Longevity Summit, Dublin, sierpień 2023. · Live Beyond

Dlaczego przyszła

Po raz pierwszy spotkaliśmy Liz w Dublinie, w sierpniu 2023 roku, w pierwszych tygodniach wyprawy. Powiedziałem jej, że ostrożniejsi naukowcy, których poznaliśmy, oddają jej hołd za to, że wszystko próbuje na sobie, a mimo to sami by się na to nie zdecydowali. Odpowiedziała, że zawsze ją to zaskakuje. A potem powiedziała nam, skąd przyszła:

„Nie przyszłam do tej branży, żeby długo żyć. Przyszłam tutaj, bo mój syn dostał diagnozę. … Nie przyszłam, żeby żyć wiecznie. Przyszłam sprawdzić, czy potrafimy.”

Opowiedziała nam, jak to się zaczęło. W 2013 roku, po diagnozie syna, pojechała na konferencję Aubreya de Greya. Wcale nie chodziło jej o starzenie:

„Pojechałam, bo chciałam poznać profesora genetyki, George’a Churcha, i chciałam go zapytać, czy istnieje lekarstwo na te choroby dziecięce.”

To, co tam znalazła, zmieniło samo pytanie:

„Są chore ośmiolatki, które potrzebują leków, i są 80-latkowie, i tak naprawdę niewiele się od siebie różnią. Chcą żyć. Nie chcą umierać.”

Dziesięć lat później była jedną z osób, które miesiącami próbowały sprawić, żebyśmy z synem stanęli przed tym samym człowiekiem. W listopadzie 2024 roku, na Harvardzie, usiedliśmy do rozmowy z George’em Churchem.

Kiedy poznaliśmy ją w Dublinie, jej syn studiował biologię na uniwersytecie. Powiedziała nam:

„Myślę, że on teraz liczy na dużo dłuższe życie, niż liczył wcześniej.”

Zrozumiałem ją od razu. Jeden z powodów, dla których wyruszyłem na tę wyprawę, był dokładnie tego samego rodzaju: moja rodzina. Chcę spędzić jeszcze wiele lat z ludźmi, których kocham.

Do dłuższego życia nikogo nie przekonuje się argumentami. Prowadzą nas do niego ludzie, których za nic nie chcielibyśmy stracić.

Ile ją to kosztowało

W Dublinie to Alek zadał jej najtrudniejsze pytanie całego wywiadu. Chciał szczerej odpowiedzi: czy terapie miały jakieś złe strony i czy odbiły się na jej rodzinie?

Jeśli chodzi o zdrowie, mówiła, nie pojawiły się żadne. Trudne było wszystko inne. Ponieważ była pierwszą osobą w historii, która przyjęła telomerazę, wstrzykiwano ją w całe ciało, wszędzie tam, gdzie ryzyko raka było u niej największe, i wróciła do domu z siniakami na szyi i na twarzy. Nie powiedziała rodzinie, co zrobiła:

„… gdybym powiedziała im wcześniej, powiedzieliby: «Nie rób tego. Nie rób tego», i to by mnie złamało, bo czułam, że naprawdę muszę to zrobić, bo osiem miliardów ludzi, ich życie może zależeć od tego, czy się dowiemy, czy te terapie naprawdę działają u człowieka.”

„Kiedy kładłam się wieczorem spać, bałam się, że się nie obudzę, że moje dzieci mogą znaleźć mnie martwą.”

A tym, czego w tamtych tygodniach chciała najbardziej, była najzwyklejsza rzecz na świecie:

„Ale było dla mnie naprawdę ważne, żeby w domu było normalnie. Ważne było to, że syn chciał, żebym zrobiła mu drugie śniadanie do szkoły. Ważne było to, że musiałam odkurzyć schody. Ważne było to, że musiałam nakarmić psa.”

Dwa czy trzy tygodnie później ktoś w firmie wypuścił informację prasową i zjawiła się prasa. Jej mąż dowiedział się jakieś osiem miesięcy po zastrzykach, z artykułu. Kiedy nam o tym opowiadała, śmiała się.

To jest ta odwaga, którą w niej zobaczyłem. Nie igła. Tygodnie potem: dźwiganie tego w pojedynkę i szykowanie drugiego śniadania do szkoły.

Wzajemne przechowywanie wspomnień

Dziesięć miesięcy po Dublinie, na tamtej leśnej ścieżce, zapytałem ją, czego najbardziej boi się w starzeniu. Zaczęła od rzeczy oczywistych: degeneracji, uzależnienia od własnych dzieci, patrzenia, jak same stają się zależne od rządów i firm ubezpieczeniowych. Utraty tego, kim się jest. Mówiła o tym, jak patrzyła na zmiany zachodzące w jej własnych rodzicach.

A potem poszła dalej:

Liz Parrish

„Czym jest przyjaźń albo relacja? To wzajemne przechowywanie wspomnień. Tak się złożyło, że ty i ja mamy teraz tyle wspomnień z całego świata, które głęboko w nas zapadły. Jeśli stracę ciebie i Alka, stracę połowę tych wspomnień. Stracę twoją wersję i twój udział w składaniu całości w jedno, i myślę, że to ogromna tragedia.”

„To rozwód w najpełniejszym znaczeniu tego słowa. To na zawsze, tego już nie ma. I zostaję tylko z jedną, holograficzną połową wspomnienia, której drugiej części nie ma nikt inny. Nie możemy już o nim porozmawiać. To znaczy, to jak palenie książek na masową skalę.”

— Liz Parrish, Grand Forest, Bainbridge Island, czerwiec 2024

Też w to wierzę. Ujęła to lepiej, niż mnie kiedykolwiek się to udało.

Proszę zwrócić uwagę, czego nie powiedziała. Nie powiedziała, że boi się umrzeć. Powiedziała, że boi się, że zniknie druga połowa historii: twoja wersja dnia, w którym się poznaliśmy, i wersja mojego syna.

Każda rodzina widziała już choć odrobinę tego ognia. A jeśli nic nie zrobimy ze starzeniem, ten ogień czeka nas wszystkich — i każdego, kto przechowuje drugą połowę naszych wspomnień.

Jedna z najbardziej radykalnych postaci świata długowieczności okazała się obrończynią czegoś zupełnie zwyczajnego. Swoich bliskich.

Wcześniej, podczas tego samego spaceru, zamknęła to w jednym zdaniu i powiedziała je do nas:

„Teraz, kiedy spotkaliśmy się już po całym świecie, jesteśmy jak rodzina.”

Liz Parrish i Marek, Szanghaj, 2023.
Liz Parrish i Marek, Szanghaj, 2023. · Live Beyond

Tydzień w jej domu

To nie jest przenośnia.

Przez większą część wyprawy byliśmy tylko we dwóch, ja i Alek, a noce spędzaliśmy zwykle w hotelowym pokoju. Można w ten sposób zobaczyć cały świat i wciąż tęsknić za najprostszymi rzeczami: kuchnią, stołem, czyjąś rodziną przy tym stole. Dlatego kiedy tylko jakaś rodzina otwierała przed nami drzwi, wchodziliśmy jak ludzie, którzy wracają do domu.

Liz otworzyła swoje. Zaczęło się w Szanghaju, podczas wieczoru przy starym jazzie w Peace Hotel, kiedy powiedziała nam obu, jak bardzo podziwia to, że tak mocno się siebie trzymamy. Wiedziała, jak trudno nastolatkowi i jego ojcu być razem dzień w dzień, godzina po godzinie.

Kilka miesięcy później zaprosiła nas do siebie i na tydzień przestaliśmy być ojcem i synem z kamerami. Gotowaliśmy w jej kuchni z jej mężem i córką, a także z naszym przyjacielem Kamilem, który pomagał nam w najważniejszych miejscach wyprawy i przyjechał z Las Vegas, żeby być z nami. Pływaliśmy kajakami, graliśmy we frisbee golfa, wędrowaliśmy wysoko w Olympic Mountains, a wieczorami siedzieliśmy przy ognisku i piekliśmy pianki. Pewnego wieczoru obejrzeliśmy wszyscy razem Bezsenność w Seattle. To było magiczne.

Zaskoczyło mnie w Liz to, jak bardzo jest otwarta, jak odważna, jak całkowicie misja jest dla niej na pierwszym miejscu: testuje różne rzeczy na sobie, dla swojej rodziny i dla świata. A obok tego wszystkiego — jak bardzo jest rodzinna. Dla Alka była najlepszą ciocią, jaką może mieć młody człowiek, i wspaniałą przyjaciółką. Zdumiewała ją jego odwaga, tak jak ludzi zdumiewa jej własna, i to, jak bardzo był głodny wiedzy i świata.

Później Alek powiedział mi, że to fantastyczna osoba i że kocha ją całym sercem.

To właśnie przywieźliśmy z Seattle do domu. Nie protokół. Rodzinę, którą stworzyliśmy razem, w drodze.

Liz Parrish, jej mąż, Marek i Aleksander w Olympic Mountains, stan Waszyngton, czerwiec 2024.
Liz Parrish, jej mąż, Marek i Aleksander w Olympic Mountains, stan Waszyngton, czerwiec 2024. · Live Beyond

Dwa tysiące dolarów, dla każdego

Na tamtym spacerze zapytałem ją, kiedy to wszystko będzie na każdą kieszeń.

„Jako jedna z firm George’a Churcha mamy za cel stworzenie terapii genowej na każdą kieszeń, czegoś w okolicach 2000 dolarów, dla każdego.”

Potem powiedziałem jej, czego się boję: że nawet z dowodem przed oczami większość ludzi może powiedzieć nie, tak jak wielu powiedziało nie szczepionkom na COVID. Nie spierała się z tym lękiem. Powiedziała mi, co sprawi, że zmienią zdanie:

„Może. Myślę, że wielu ludzi po nią sięgnie, a kiedy zobaczą, że ich bliscy żyją zdrowiej i dłużej, na pewno po nią sięgną.”

I znowu bliscy. Cały ten artykuł w jednym zdaniu.

Marek, Peter Diamandis i Aleksander, Los Angeles, grudzień 2025.
Marek, Peter Diamandis i Aleksander, Los Angeles, grudzień 2025. · Live Beyond

Co naprawdę porusza ludzi

Zanim to wszystko się zaczęło, przez dwadzieścia lat budowałem marki. U podstaw tej pracy, pod wszystkim innym, leżało jedno: zrozumieć, dlaczego ludzie robią to, co robią. A uczciwa odpowiedź brzmi: prawie nikt nie działa na podstawie dowodów. Działamy dla kogoś.

Matka zaczyna zajmować się terapią genową, bo jej syn dostał diagnozę. Ojciec zabiera syna w podróż dookoła świata. Kobieta, która wprowadziła do własnego ciała cztery eksperymentalne terapie, mówi ci, że tragedią starzenia jest utrata połowy wspólnych wspomnień.

W grudniu zeszłego roku w Los Angeles Peter Diamandis zwrócił się podczas naszego spaceru do mojego syna i powiedział:

Peter Diamandis: „A w porównaniu z twoim tatą myślę, że potencjał, który masz, jest nieograniczony. Jest naprawdę nieskończony: w tym, co możesz zrobić, i być może w tym, jak długo możesz żyć, jeśli tego właśnie pragniesz.”

Aleksander: „Chcę w to wierzyć. Tak.”

Peter Diamandis: „Ja chcę, żebyś wierzył.”

Alek był dwa tygodnie przed swoimi dwudziestymi urodzinami i poznał już ponad stu ludzi, którzy się tym zajmują. Nie powiedział wierzę w to. Powiedział chcę w to wierzyć. A człowiek, który zbudował swoje życie na optymizmie, nie wdał się z nim w spór ani nie sięgnął po żadne badanie. Odpowiedział czterema słowami.

To właśnie porusza człowieka: nie argument, tylko ktoś, kto pragnie dla ciebie długiego życia.

Liz Parrish, jej mąż, Marek i Aleksander na szlaku w Olympic Mountains, stan Waszyngton, czerwiec 2024.
Liz Parrish, jej mąż, Marek i Aleksander na szlaku w Olympic Mountains, stan Waszyngton, czerwiec 2024. · Live Beyond

Pierwsza z wielu podróży

Na koniec chcę zostawić coś z samego początku.

W Dublinie, na zakończenie tamtego pierwszego wywiadu, Alek poprosił Liz o to, o co na koniec rozmów prosiliśmy wszystkich spotkanych ludzi: o życzenie na naszą podróż. Miał siedemnaście lat, a za sobą kilka tygodni roku, którego kształtu jeszcze nie znał. Powiedziała mu tak:

„Więc życzę ci wspaniałej podróży dookoła świata, i tak naprawdę mam nadzieję, że odbędziesz ją miliony razy. … Mam nadzieję, że odniesiesz wielki sukces w tej pierwszej podróży, bo to pierwsza z wielu podróży.”

„Tak, na pewno” — powiedział Alek.

Miała rację. Rok się skończył. Podróż nie, bo ludzie zostali. A ponieważ jest to teraz tutaj spisane, tamto popołudnie w lesie jest jednym wspomnieniem, które nie przepadnie, kiedy przepadną nasze.

Jeśli należysz do ludzi, którzy chcą przesuwać granice, których pociąga radykalne wydłużanie życia albo którzy gonią za czymś, co wszyscy wokół nazywają porywaniem się z motyką na słońce — koniecznie poznaj Liz. Jeśli potrzebujesz odwagi, żeby pójść za własną misją, to właśnie od niej warto się tej odwagi uczyć.

A oto pytanie na ten tydzień. Niewielkie.

Kogo za nic nie chciałbyś stracić — i połowy wspomnień, które macie wspólnie?

Wypowiedz to imię na głos. A potem, jeszcze w tym tygodniu, wybierz się z tą osobą na spacer.

W przyszłym tygodniu: Wietrzne zbocze na Sardynii, pasterz przywołujący swoje kozy w samym środku wywiadu i powód, dla którego nikt z nas nie buduje tego w pojedynkę.

Marek Piotrowski, Ambasador Długowieczności ↗

Cztery terapie genowe Liz
Terapia genowa · 2015
Telomeraza

Wydłuża telomery, ochronne nasadki na końcach chromosomów.

W słowniczku
Telomeraza
Telomeraza

Sznurowadło, któremu zakłada się nowe końcówki. Telomeraza to enzym, który przywraca długość końcom naszych chromosomów. Większość dorosłych komórek trzyma ją wyłączoną; komórki macierzyste — włączoną. W 2012 roku stare myszy, którym podano ją jako terapię genową, żyły dłużej i nie chorowały częściej na raka.

Co pomaga

Nic, co da się kupić, nie włącza jej bezpiecznie: większość nowotworów używa tej samej maszynerii, żeby dalej się dzielić, i dlatego tak uważnie się ją obserwuje. Dobrze udokumentowane jest spowalnianie zużycia — sen, ruch, niepalenie i mniejszy przewlekły stres. Jako terapia genowa jest eksperymentalna.

Terapia genowa · 2015
Folistatyna

Wspiera wzrost i zdrowie mięśni.
Zwiększa wrażliwość na insulinę.
Zwalcza zaburzenia metaboliczne.

W słowniczku
Folistatyna
Folistatyna

Ciasno zwinięta sprężyna, której jeden koniec puszczono. Miostatyna to hamulec mięśni; folistatyna ten hamulec blokuje. A razem z mięśniami zmienia się o wiele więcej niż siła — wrażliwość na insulinę, tłuszcz wokół narządów, kości, to, czy w wieku osiemdziesięciu lat wstaniesz z krzesła.

Co pomaga

Pewny grunt to trening siłowy: podnosi folistatynę i obniża miostatynę, nic nie kosztuje i stoi za nim czterdzieści lat danych. Wszystko, co wykracza poza niego, to terapia genowa, i to eksperymentalna.

„Gdybyś przyszedł do mnie i zapytał: «Jaką terapię genową powinienem przyjąć najpierw z myślą o długowieczności?», powiedziałabym: folistatynę. Nie ma się nad czym zastanawiać.”Liz Parrish, Bainbridge Island, czerwiec 2024
Terapia genowa · 2020
Klotho

Chroni komórki przed stresem i uszkodzeniami.
Pomaga, by ciało i mózg pozostały młodsze i bardziej odporne.

Naukowcy nazywają je neuroprotekcyjnym: chroni mózg w tym samym stopniu co ciało. Myszy wyhodowane bez niego starzeją się szybko; myszy, którym podano go więcej, żyją od jednej piątej do jednej trzeciej dłużej. W 2023 roku pojedyncza mała dawka poprawiła pamięć starych małp na co najmniej dwa tygodnie. Liz przyjęła je w 2020 roku i w tym samym roku jej firma podała je, razem z telomerazą, pięciu osobom z demencją. BioViva opublikowała później, że po klotho jej IQ wzrosło o dziesięć punktów: jedna osoba, jej własny pomiar, nie badanie kliniczne.

W słowniczku
Klotho
Klotho

Przędzona nić. Ile jej jest, zdaje się wyznaczać, jak długo i jak równo przędzenie trwa.

Co pomaga

Ruch podnosi je nieznacznie, podobnie jak dbanie o nerki, gdzie powstaje go najwięcej. Nie ma czego kupić: klotho nie przeżywa połknięcia, a formy wstrzykiwane są we wczesnych badaniach. Do czego jest dziś naprawdę przydatne, to jako marker — coś do zmierzenia, a nie do poruszenia.

„Klotho to kolejny gen, którego ekspresja spada wraz z wiekiem, i można z tym walczyć dietą i ruchem… Ale znowu, prawo malejących przychodów mówi, że nie da się z tym walczyć bez końca… Więc to jest, znowu, terapia genowa, którą przyjmuje się po to, żeby podnieść poziom tego białka i odzyskać to, co miało się w młodości.”Liz Parrish, Bainbridge Island, czerwiec 2024
Terapia genowa · 2020
PGC-1α

Pomaga komórkom wydajniej wytwarzać energię.
Pomyśl o nim jak o zastrzyku mocy dla fabryk energii w twoim ciele.

W słowniczku
PGC-1α
PGC-1α

Brygadzista, który zamawia więcej elektrowni. PGC-1α to przełącznik, który każe komórce budować więcej mitochondriów i sprawniej nimi zarządzać. Z wiekiem słabnie i jest jednym z głównych powodów, dla których ruch poprawia twoją formę.

Co pomaga

Ruch to sprawdzony sposób, żeby go podkręcić, zwłaszcza wysiłek wytrzymałościowy; zimno działa w mniejszym stopniu. Podnoszenie go terapią genową jest eksperymentalne.

„… on trochę słynie z tego, że bierze biały tłuszcz i zamienia go w brunatny.”Liz Parrish, Bainbridge Island, czerwiec 2024
Jak trafiają do komórek

Terapie, które przyjęła Liz, dostarczył do jej komórek nieszkodliwy wirus o nazwie AAV: jego własne geny usunięto, a na ich miejsce wstawiono zdrowy gen. AAV jest mały, więc każdy gen wymaga osobnego podania. Jej firma buduje teraz większy nośnik z innego wirusa, CMV, który mieści mniej więcej trzy razy tyle, żeby wszystkie cztery mogły trafić do organizmu razem, w jednym podaniu.

„Teraz moja firma skupia się na tym, żeby połączyć wszystkie te geny w jednej metodzie podania, tak żeby można było w przewidywalny sposób dostarczyć je do wszystkich swoich komórek.”Liz Parrish, Dublin, sierpień 2023
Eksperymentalne. Liz przyjęła je sama. Nie są to zatwierdzone metody leczenia, a wyniki dotyczą wyłącznie jej.

Liz Parrish i Marek w Grand Forest, Bainbridge Island, czerwiec 2024. · Live Beyond
Skąd pochodzi każdy cytat. Liz Parrish, podczas spaceru po Grand Forest, Bainbridge Island, czerwiec 2024 — 2024-06 Liz Parrish Seattle. Liz Parrish, w wywiadzie przeprowadzonym przez Marka i Aleksandra na Longevity Summit, Dublin, sierpień 2023 — 2023-08 Liz Parrish Dublin. Peter Diamandis i Aleksander, podczas spaceru w Los Angeles, grudzień 2025 — 2025-12 Peter Diamandis Walking LA. To, co Alek powiedział później o Liz, pochodzi z pamięci Marka, dlatego nie ma cudzysłowu. Cztery terapie genowe. Krótkie definicje to te, których użyto w filmie. O klotho: Kuro-o i współpracownicy, Nature, 1997; Kurosu i współpracownicy, Science, 2005; Castner i współpracownicy, Nature Aging, lipiec 2023. Dziesięć punktów IQ pochodzi z opublikowanej przez BioViva relacji (marzec 2024) o jednej osobie, a nie z badania klinicznego. Te terapie są eksperymentalne i nie są zatwierdzonymi metodami leczenia. Każdy cytat jest oczyszczony z yyy, eee i jąkania, i z niczego więcej. Nic nie jest w cudzysłowie, jeśli ta osoba tego nie powiedziała. Każde zdjęcie jest wyeksportowane z oryginału w pełnej rozdzielczości i nic nie jest przycięte w poprzek twarzy.